Historia moich włosów - czyli jak człowiek musi upaść na dno żeby mógł się z niego odbić :P

23:09

Na początek powiem że nie mam dużo zdjęć :P szczególnie ze wczesnego okresu głupoty :P

Więc opowiem jak to było :D

Po komunii jak to bywa u dziewczyn chciałam ściąć włosy :D zawsze miałam grube, gęste i długie włosy. Moje warkocze budziły podziw :D ścięłam włosy do ramion ok 5 klasy, czyli 11 lat chyba :P od tego czasu nie miałam dłuższych włosów niż za ramiona...

Jak to młoda pannica chciałam farbować włosy (mama mi nie pozwalała nic z tych rzeczy)...
Na wakacje w 1 gimn. zrobiłam sobie czerwone pasemka szamponetką :D (było ich kilka :P)
no i się zaczęło...

Nie pamiętam kiedy ale chyba na przełomie 13-14 lat zapragnęłam blond pasemka :D wszystko ok... ale mama się nie podjęła tego więc walnęłam całą głowę rozjaśniaczem :D
Wyszło rudo... włosy mega zniszczone...
No to dawaj znów rozjaśniacz :D
fajnie można nazwać to blondem :P potem farby blond... itd... a że jestem zimą to wyobraźcie mnie sobie w blondzie :D byłam różowa na buzi przez ten blond i wyglądałam jak świnka :P
Blond się u mnie szybko spierał :( i chodziłam długo z rudym :P co się bardzo wszystkim o dziwo podobało :O ale mi nie...
no to mądra Justynka zaczęła się farbować na brąz... potem na coś co było brązem ale połyskiwało na czerwień (piękny kolor :D)
Wszystkie farby schodziły mi na rudy kolor bo miałam ciągle pod spodem rozjaśnione spalone włosy :/ zaczął się też okres prostowania włosów... codziennego...
farbowanie na czarno... nałogowo... i codzienne prostowanie... suszenie... odzywki zapominałam nawet czasem...
włosy do ramion, za ramiona, bo się kruszyły... jeden marny puch :/
aż powiedziałam dość!
taka mała historia :P

Na zdjęciach wygląda to mniej więcej tak:

Jedyne zdjęcia jakie udało mi się znaleźć na kompie z naturalnymi włosami :D
lat miałam 12-13




i tu opuszczamy okres blondów i rudości z powodu braku zdjęć ;) może i dobrze :D

Tu rok 2008, czarne włosy i puch który z nich został... prostowanie, farbowanie, brak odżywiania. Masakra :/

 Rok 2009 Justyna dostała rozumu i rzuciła prostownicę. Ten romans był szkodliwy :P kolor brąz z czerwienią :D lubiłam go ;P włosy zaczęły rosnąć, a ja zapuszczać :D


 6 marca 2010 :) tu widać moje odrosty :P O dziwo teraz mam całkiem inny kolor naturalnych :O nie farbowałam włosów rok szamponetką już dawno też nie, grzywka aktulana to cały mój naturalny kolor :) więc się zmienił na lepszy :P ten mysi mi się nie podobał :/ fuuu


Kolor mi zszedł od farbowania i wyglądałam tak 8 maja 2010 roku:

Ale już 15 maja 2010 roku wyglądałam inaczej :D musiałam mieć ciemne włosy nooo :P

Kolor szybko zszedł i wyglądał tak 22 czerwca 2010 roku:

27 sierpnia 2010 oczywiście Justynie się zachciało ciemnego brązu :D wyszło czarno ale tak chciałam :)

5 grudnia 2010 kolor się zmywał powoli... ja farbowałam chyba jeszcze brązem w między czasie... włoski rosły aż miło :D ale siano było nadal... :/

15 stycznia 2010 rok. Moja studniówka ostatnie farbowanie farbą. W końcu jakiś przełom :P
mój ukochany gratis... :P sorki za czerwone oczy :P

2 luty 2011 włosy odżyły widocznie... zaczęły w końcu ładnie rosnąć... niestety dobiegły do pewnej długości i zaczęły się kołtunić :/. i ciach...

8 marca 2011 tu był ciach ;) i moja grzyweczka :P
Wtedy też kupiłam szamponetkę i od tego czasu farbowałam tylko nimi czyli jakieś 3 razy :P dużo nie?? :D

 22 czerwca 2011. Zaczęłam czytać wizaż i polecane sposoby ;) wszystko zaczynałam wprowadzać powoli w życie...

9-17 sierpnia 2011. Szampony bez sls i sles, silikony precz, kolor zszedł już ładnie... ale czegoś brakowało... dodatkowo przyszła amla z pomocą :P ale nie używałam jej często...


30 września 2011. Miesiąc po ścięciu końcówek i grzywki tej pierwszej... Brakowało im silikonów... Zaczęłam zabezpieczać końcówki i od tego czasu nie rozdwajają mi się jeszcze :P

Stan obecny na 4 stycznia 2012. Jednak odstawienie sls i sles było błędem. Mam za gęste włosy i inne szampony ich nie domywały... zaczęłam częściej stosować oleje, zabezpieczać silikonami nadal, farbuje tylko szamponetką raz na jakiś czas (bardzo rzadko). Grzywka to mój naturalny kolor obecnie :P nie mam żadnego odrostu na niej więc to raczej taki kolor będzie już ;) Grzywkę prostuje prostownicą bo jednak nie wyszłabym w nieułożonej do ludzi :P mam zakola ale zaczynają zarastać po amli (tez w to nie wierzę ale są babyhair (małe włoski) )



Kto dotrwał do końca i wszystko przeczytał ten mistrz :D Mam nadzieję, że nie usnęliście przy tym ;)
buziaki :*

16 Comments

  1. Widzę, że też lubiłaś swoją czerwień :)

    ja swoją również! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie no co ty :) Ciekawa historia :) Ładny masz kolor włosów ja też chce wrócić do naturalnego albo do jakiegoś spokojniejszego to co mam obecnie na głowie to jest totalna maskara :(

    OdpowiedzUsuń
  3. to jestem mistrzem :D
    naprawdę podziwiam za upór i wytrwałość ! :)
    piękne włosy!

    OdpowiedzUsuń
  4. ja cie jaka historia ;p
    myslalam ze moja to koszmar, a tutaj takie rzeczy
    ale teraz masz piekne wlosy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. 2008 rok, szok! Gratuluję tak pięknych włosów!

    OdpowiedzUsuń
  6. chyba (prawie) kazda z nas scinala wlosy po komunii :D

    OdpowiedzUsuń
  7. ale zmiana! szok :) masz przepiękne włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. przeczytałam całą historię ;) ładnie włoski Ci się odżywiły ;) dodaje do obserwowanych ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. fajne masz te włoski, ja właśnie zastanawiam się czy nie zacząć olejować włosy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć! Nie usnęłam ;) Mam do Ciebie pytanie - czy polecasz szampony bez slsów czy nie? Słyszałam, że slsy wysuszają włosy... Może zacznę od historii moich włosów: Moje włosy baaardzo dużo przeżyły, parę lat temu z ciemnych włosów przeszłam na platynowy blond, później balejaże i znów platyna. Poprzednia fryzjerka zepsuła mi włosy, zniszczyła je kompletnie. Poszłam do profesjonalnego salonu, przeszłam na brąz z blond pasemkami, musiałam pozwolić na obcięcie ponad połowy długości moich włosów. Aktualnie moje włosy są w odrobinę lepszym stanie niż podczas blondu, ale nadal ich stan nie jest idealny. Są suche, matowe :( Co byś mi poradziła? Znam się na makijażu, znam się na paznokciach, ale włosy to niestety moja pięta achillesowa, nie wiem nic :/ Zapraszam na mojego bloga: http://kim-makijaz-paznokcie.blogspot.com/ Może Ty też znajdziesz u mnie coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej! :) Sliczne masz włosy... Ja obecnie mam takie jak Ty w 2008 roku. Siano, puch nie wiem jak jeszcze to nazwać. Powiedz mi czy wtedy ścięłaś te że tak powiem "chore" włosy?? Czy je zapuszczałaś. Ja mam dylemat, bo mam włos do ramion i takie końce mam postrzępione. Staram się ograniczać prostowanie, ale raczej to niemożliwe, bo co sobota mam wesele i musze jakoś wyglądać. Co mam robić???

    OdpowiedzUsuń
  12. Hej! :) Sliczne masz włosy... Ja obecnie mam takie jak Ty w 2008 roku. Siano, puch nie wiem jak jeszcze to nazwać. Powiedz mi czy wtedy ścięłaś te że tak powiem "chore" włosy?? Czy je zapuszczałaś. Ja mam dylemat, bo mam włos do ramion i takie końce mam postrzępione. Staram się ograniczać prostowanie, ale raczej to niemożliwe, bo co sobota mam wesele i musze jakoś wyglądać. Co mam robić???

    OdpowiedzUsuń
  13. Szczerze mówiąc to zawsze wyglądałaś ładnie. :)
    A włosy masz bardzo gęste i puszyste, pozazdrościć. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. "odstawienie sls było błędem" - coś na ten temat wiem :) Piękne masz włoski warto było przejść całą tę walkę :*

    OdpowiedzUsuń

Mam nadzieję, że Ci się podobało :)
Dziękuję za każdy komentarz to ważne dla mnie :*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popular Posts

Instagram